Bardzo Wam Dziękuję za te wspaniałe komentarze ;* Kocham W;as i wiele to dla mnie znaczy *.* Jeżeli na czyimś bloga zaobserwowanym przeze mnie nie komentuje to znaczy, że nie mam czasu. Nauka, dodatkowe zajęcia itd... Zrozumcie /

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 10 sezon 2

Martina


   Czekałam pod salą już drugą godzinę. Byli ze mną Diego, Facundo, Xab, Ruggero, Mercedes, Lodo, Cande, Alba, Conni, Valeria i Pablo. Strasznie się martwię o Jorge. Myślałam, że nic mu nie jest, że to nie jest nic poważnego. Diego mnie uspokaja, ale jeśli na prawdę coś mu jest? Właśnie wróciła Mora. Oderwałam się od Dominiqueza i podeszłam do niej. Chwyciłam jej nadgarstek i zaciągnęłam do łazienki.
   -O co Ci chodzi? Możesz mnie już puścić?! - krzyknęła.
   - Słuchaj. Muszę wiedzieć, co się stało. Dlaczego tutaj wylądował? I dlaczego z nim ciągle siedzisz?
   - Dlaczego? Przyszedł na tor w złym humorze. Zabrał swój motor i od razu poszedł jeździć. Nie wyrobił na zakręcie, motor go przygniótł, a potem... a potem stracił przytomność.
   - Co? - mój głos zadrżał. On jest głupi czy co?! W takim stanie poszedł jeździć?! Przecież mógł się zabić! Kiedy tak pomyślałam, przypomniała mi się moja próba samobójcza. Zrobiło mi się głupio. Mora wyszła, a ja usiadłam na tych zimnych kafelkach. On chciał się zabić?...

Jorge


   Lekarz ciągle mi robił badania. Przez ten cały czas myślałem o jednym. Martina do mnie przyszła, pocałowała mnie... a przecież nie dawno sama ze mną zerwała. Siedziała ze mną, kiedy tutaj leżałem? Czuwała nade mną każdego dnia? Muszę z nią o tym porozmawiać.
   - Dobrze. Wszystkie wyniki badań wskazują na to, że praktycznie nic panu nie jest. Jednak możesz mieć w ciągu najbliższych dwóch tygodni częste omdlenia. - już miał coś powiedzieć, ale przerwała mu pielęgniarka, słowami "pacjent spod 13 się dusi", więc szybko pobiegł za dziewczyną, która wyglądała na 19-20 lat. Ogólnie młode tu są pielęgniarki ;). 
   Nagle usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałem się w tamtą stronę. Martina.
   - Hej. Jak się czujesz? - spytała siadając obok mnie na łóżku.
   - Dobrze. Dzięki. Martina... ?
   - Tak? - spytała szybko.
   - Siedziałaś ze mną cały czas?... - i wtedy spuściła głowę.
   - Nie... Dopiero od dzisiaj. Przez weekend się z Tobą nie widziałam. Ale jak przyszłam do szkoły, Diego zapytał się mnie, czy jesteś. Wytłumaczyłam mu, że już... nie jesteśmy razem... ale nalegał, bym do Ciebie zadzwoniła. Mówił, że ode mnie być może odbierzesz. - uśmiechnęła się. - ale nie odebrałeś. Nie Ty. Mora. - tutaj posmutniała. - oddałam telefon Diego, nie chciałam gadać z Twoją nową dziewczyną. - zmarszczyłem brwi. Przecież to nie moja dziewczyna! - Diego dowiedział się, że jesteś w szpitalu. Nie miałam o tym pojęcia. Przyjechałam z nim jak najszybciej.
   - Mora nie jest moją dziewczyną. Nie wiem dlaczego tak pomyślałaś, ale... nie.
   - Aha... - złapała mnie za dłoń. - Jorge... przepraszam Cię za tamto... Ja nie chciałam krzyczeć, po prostu... wybuchłam.
   - Ja też Cię przepraszam. Nie chciałem, by tak wyszło z Vicky.
   - Czyli, że... wracamy do siebie? - zapytała z delikatnym uśmiechem.
   - Nie... Tini... Musimy dać sobie trochę czasu. Przemyśleć to wszystko...
   - Okey. - puściła moją dłoń i podeszła w stronę drzwi. Jednak szybko się wróciła i wpoiła w moje usta. Przymknęła oczy, tak jak zawsze. Patrzyłem się na nią ze zdziwieniem, ale i tęsknotą. Po chwili, tej dłuższej, się ode mnie oderwała. Spojrzała mi ostatni raz w oczy i wybiegła z sali. Dopiero po chwili skumałem co się właśnie wydarzyło....




Konkurs z okazji LBA !

   No cześć, misiaki ;*
   Chciałam się wam zapytać, czy bralibyście udział w konkursie na One Shoty'a? Proszę, piszcie w komentarzach. ;) Były by to prace o miłości, przyjaźni, rodzinie, czym kolwiek chcecie. Osoby wybieracie Wy. Nie muszą być osoby z serialu. Bierzecie kogo chcecie, piszecie o czym chcecie. Szczegóły typu: na jaki adres wysyłać, jakie będą nagrody i ile prac wynagrodze dodam później. Na razie chcę wiedzieć ile osób z Was weżmie udział. Do tego postu dodam ankietę, ale to potem. Jeśli ktoś jest zainteresowany, i wie, że na pewno weźmie udział, niech skomentuje.
To tyle. Paa <3

środa, 20 sierpnia 2014

Liebster Blog Award! ;D

Heyka ;D Zostałam nominowana przez Caroline Wesley, która ma wspaniałego bloga <3
Nawet nie wiecie, jak się cieszę i szczerze za to Dziękuję <3

Pytania od Caroline:
1. Jak masz na imię?
Andżelika xD
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Hmm... Lubię wychodzić ze znajomymi, jeździć na deskorolce, ale chyba najbardziej to pisać i grać na gitarze oraz keyboardzie <3 ;D
3. Jakie masz hobby?
To ciekawe pytanie... Ale raczej pisanie rozdziałów. Kocham to robić. Ciągle coś piszę, wymyślam w głowie...
4. Czemu założyłaś bloga?
Czytałam wcześniej mnóstwo blogów. Niestety nie komentowałam, a teraz większość autorów, tak po prostu usunęła bloga ;c Pomyślałam sobie, że to może być fajne. Założyłam nawet specjalny zeszyt i zaczęłam w nim pisać. Dopiero po jakiś dwóch miesiącach zdecydowałam się założyć bloga ;D
5. Co masz z polskiego? ;d xD
Z polskiego miałam 5 xD Ale kujon ze mnie żaden. Podciągnęłam ocenę tylko dlatego, że napisałam dodatkowe opowiadanie ;D
6. Spójrz w lewo ;d Co widzisz? ;d
Pierwsza rzecz? Telefon xD
7. Jakbyś miała wybór, to gdzie pojechałabyś na wakacje? ;d
Hmmm... Nie mam pojęcia xD Ale chyba wybrałabym się do Włoch! Chciałabym zobaczyć to piękne miejsce <3
8. Ile masz lat?
13 ;D
9. Masz rodzeństwo?
Tak. Dwoje. Siostrę Paulinę - 15 lat, i brata Michała - 12 lat.
10. Masz zwierzaka? ;d
Tak, mam. Wabi się Sonia. Jest to mieszaniec, Pitbull i Terrier ;D
11. Skąd wzięła się Twoja pasja do pisania? ;d
Chyba od innych blogerek. To im wszystko zawdzięczam. Dzięki nim spróbowałam i mi się to spodobało xD Dziękuję im bardzo <3

Ja nominuję:
1. Kathy <3 Z bloga podanego o tutaj xD --> El verdadero amor-Leonetta Kobieto piszesz świetnie! Tylko szkoda, że robisz takie długie przerwy ;c
2. xAdusiax <3 Nowa historia Leonetty Bardzo mi się podoba styl Twojego pisania ;* Rozdział są... wuala *.* (nie zapominaj o tym)
3. Werkaa Blanco <3 LeonettayMarcesca Nie mogę się oderwać od tych rozdziałów xD Wspaniale piszesz ;* A, i dalej czekam na następny rozdział! xD
4. Andżelaa. G <3 Unconditionally love you Kochana... Pisz dalej! ;3 Twój blog jest wspaniały! A wy o tym zapominacie ;*
5. Martyna Verdas <3 Z tego cudownego bloga ;3 "Miłość potrafi znaleźć drogę tam, gdzie nawet nie ma ścieżki" Ten blog jest... nie mam słów ! Wspaniały, świetny boski... Nie wiem co Ci jeszcze powiedzieć... xD 


Moje pytania to:
1. Jak masz na imię?
2. Do której klasy teraz idziesz?
3. Masz chłopaka? ^^
4. Twoja ulubiona piosenka to... ?
5. Twój ulubiony blog?
6. Czytasz moje opowiadania?
7. Dlaczego piszesz?
8. Ulubiona książka, film? 
9. Twoja największa wpadka? xD
10. Ulubione żarcie? xD
11. Wstawisz swoje zdjęcie? (w odpowiedzi) xD
12. Twoja największa przyjaciółka?
13. Kogo najbardziej lubisz z serialu"Violetta"?
14. Oglądasz sezon 3 po hiszpańsku "Violetta"?
15. Co najbardziej lubisz robić?


Bardzo Dziękuję (ponownie) za nominację Caroline <3 Twój blog jest wspaniały (ale o tym pewnie wiesz xD) Nigdy go nie usuwaj! A już raz dostałam zawału (xD), bo napisałaś, że odchodzisz... ;c Niestety, nie skomentowałam tego, bardzo Cię przepraszam ;c Ale nie mogłam. A później już zapomniałam.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 09 sezon 2

Martina


   Rano obudziłam się tak, jak zwykle. Westchnęłam i sprawdziłam godzinę w telefonie. 8:57. 8:57?! Szybko wstałam z łóżka i podbiegłam do szafy. Wyciągnęłam wyszykowany zestaw i pobiegłam do łazienki. Wszystko próbowałam zrobić jak najszybciej. Bez śniadania wybiegłam do szkoły. Jak ja mogłam tak zaspać?! Zawsze budzę się o jakiejś 7:00, czasami nawet wcześniej! Rozejrzałam się na ulicy i zaczęłam przebiegać przez pasy, jednak nie zauważyłam jednego samochodu, i prawie we mnie wjechał.
   - Przepraszam! - krzyknęłam i dalej biegłam. 
   Tuż przed wejściem do szkoły, ktoś za mną krzyknął. Odwróciłam się i zobaczyłam Mechi. Nie zdążyłam się obejrzeć i uderzyłam w kogoś. 
   - Bardzo Cię przep... - spojrzałam się na Diego.
   - Nic się nie stało. Dlaczego Cię tak długo nie było? W ogóle was wszystkich? - przerwał mi ze śmiechem.
   - Zrobiliśmy sobie takie "wakacje".
   - Okey. A widziałaś Jorge? - zapytał. Spuściłam głowę.
   - Nie jesteśmy razem, nie wiem, gdzie on może być. Ale nie ma go od rana? - zapytałam. Przestraszyłam się w środku, ale słowa wypowiadałam z obojętnością.
   - Nie... Przykro mi. - przytulił mnie.
   - Dzięki. - blado się do niego uśmiechnęłam. 
   - Słuchaj, Tini... On ode mnie nie odbiera. Mogłabyś Ty zadzwonić? Być może odbierze, chcę tylko wiedzieć co się z nim dzieje... Nie ma go w domu. Byłem teraz u niego, ale jego mama powiedziała, żebym później przyszedł.
   - Okey. Chodź. - złapałam go za rękę i pociągnęłam do toalety.
   - Ale tu macie ładnie. U nas jest o wiele gorzej. - w tym czasie wyciągnęłam komórkę i wybrałam jego numer. Przyłożyłam urządzenie do ucha i czekałam. Pierwszy sygnał, drugi sygnał.... trzeci sygnał.... czwarty...
   - Halo? - usłyszałam głos jakiejś dziewczyny. Poczułam ukłucie w sercu. Podałam telefon Diego'u i usiadłam na umywalce, spuszczając głowę, by nie widział moich łez, które próbowałam zatrzymać w kącikach oczu.
   - Cześć, Jorge. Powiesz nam, gdzie jesteś? Martwimy się o Ciebie. Nie ma Cię w domu.... Co?! Ale jak to?.... Dobra, dzięki, będę tam za chwilę.... No, na razie. - rozłączył się i podał mi go.
   - I? - spytałam płaczliwym głosem.
   - Jest w szpitalu, miał wypadek na cross'ie. Dwa dni temu. - pierwsza łza uciekła mi na policzek.
   - Coś mu się stało? - wychrypiałam.
   - Od czasu zdarzenia, nie ma przytomności. Jedziesz ze mną do szpitala? - kucnął przede mną i starł mi łzy z policzków. Skinęłam głową na "tak". Wyszliśmy z ubikacji. Tym razem to Diego chwycił moją dłoń i to on ciągnął mnie do samochodu. Otworzył mi drzwi i gdy weszłam, zamknął je. Usiadł na miejscu kierowcy i odpalił.
   - Co się stało, że zerwaliście? - zapytał nieśmiało.
   - Yyymm... Jorge mnie zdradził z siostrą Candelari, i oszukiwał mnie mówiąc, że nic się pomiędzy nimi nie wydarzyło. - głupio mu się zrobiło.
   - Tini, ja nie chciałem... Wiem, że tak samo ja Ci zrobiłem, ale Jorge? On nie jest taki. Na pewno tego nie chciał. Musisz z nim pogadać.
   - Wiem... Ale nie mam ochoty do niego wracać.

Mora


   Siedzę przy Jorge'u już od wczoraj. Dlaczego? Bo wcześniej lekarz mówił, że "jeszcze nie można do niego wchodzić". Martwię się o niego. To moja wina, że tu leży! Pewnie zrobiłam coś źle w cross'ie i przeze mnie tu jest... Usłyszałam czyjeś kroki i dźwięk otwierania drzwi. Podniosłam głowę i ujrzałam Conni, Val i Pablo.
   - Jeszcze się nie obudził? -spytała Conni.
   - Nie... Ale co wy tutaj robicie? Macie dzisiaj szkołę.
   - A Ty niby nie masz? -zaśmiała się Valeria.
   - Była już Martina? -spytał cicho Pablo.
   - Nie, nie było jej tu. Widać, nie zależy jej tak bardzo. - i wtedy usłyszeliśmy pukanie. Do środka wszedł Diego, a za nim... Martina. Ale wpadka... Oby nie słyszała moich słów.
   - Hej. Jak tam?
   - Nijak. Przecież mi na nim nie zależy... - wybiegła z sali. 
   - Oj, dziewczyny... - narzekał czarnowłosy i poszedł za swoją przyjaciółką. Zrobiło mi się głupio.

Diego


   Zauważyłem, jak wbiegała do toalety. Nie za dużo myśląc weszłem za nią. Płakała.
   - Martina?... Co się dzieje?
   - Nic... Po prostu, jak Mora to powiedziała, i jeszcze widok jego podłączony do tego wszystkiego, Pablo... - zamilkła.
   - Ale co jest z Pablo?
   - No bo... Zdradziłam Jorge całując się z nim kiedyś... On nic nie rozumie... -przez płacz, robił jej się coraz wyższy głos.
   - Chodź. Mam pomysł. - wyszła i czekała, aż doprowadzę ją do celu.
   - No i po co mnie tu przyciągłeś? - zapytała stając, pod salę Jorge.
   - Wygonimy wszystkich i sobie porozmawiasz ze swoim chłopakiem.
   - On nie jest moim chł... - przerwałem jej.
   - Al go kochasz. I za pewne, gdy tylko się obudzi wyjaśnicie sobie wszystko. Będziecie ponownie szczęśliwi. -zaśmiałem się smutno. - No leć. - przytuliła mnie i weszła do sali. Po chwili zaczęły wychodzić różne osoby.

Martina


    Gdy zostałam sama, usiadłam obok Jorge i chwyciłam Jego dłoń.

   - Jorge, błagam obudź się... - zaczęłam ryczeć, jak małe dziecko. - bardzo Cię przepraszam... Za wszystko... Powinnam Ci wybaczyć, w końcu sama zrobiłam Ci takie świństwo... Sam mi wybaczyłeś.... Wierzę Ci... Rozumiesz?... Wierzę... że to nie była Twoja wina... To Vicky, nie Ty.... Zrozumiałam tAle proszę Cię, obudź się.... - położyłam swoją głowę na jego tors i dalej płakałam. Chciałam ponownie spojrzeć jego twarz. Tą bladą, śpiącą twarz.
   - Kocham Cię... - spojrzałam się na jego usta i... go pocałowałam. A on... otworzył oczy. Tak strasznie się ucieszyłam.
   -Obudziłeś się. Ty się obudziłeś! - wtuliłam się w jego tors, a z moich oczu wypłynęły łzy.
   - Co ja tutaj robię?... Co Ty tutaj robisz?... Co się stało?... Au... Moja głowa... - złapał się za nią. Przestraszyłam się. Szybko wstałam i zawołałam pielęgniarkę z korytarza. Do środka weszły pozostałe osoby, a ja nadal byłam szczęśliwy, z powodu "pobudki" Jorge. 
   - Przepraszam was, ale musicie opuścić tą salę. 
   - Ale nic mu nie jest?
   - Nie, tak na oko, to jest zdrowy. Ale czy coś się jednak dzieje, okaże się po badaniach. Proszę być dobrej myśli. - po tej informacji wyszłam na korytarz. Diego mnie do siebie przytulił z radości.
   - Mówiłem, że będzie wszystko okey. - zaśmiał się, a ja razem z nim.



niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 08 sezon 2

Martina


   Siedziałam tak przez kilka godzin, zamknięta w łazience. Musiałam się wypłakać... Po co ja w ogóle żyję?... Co?! No po co?!... Zamiast Samuel'a, mogłam zginąć JA! Nie ON! Wszystko przeze mnie! Tylko i wyłącznie przeze mnie! Nienawidzę siebie... Załamana przeczołgałam się do szafki pod zlewem. Oparłam się o prawe "drzwi" i z lewej strony wyciągnęłam jakieś tabletki. Wysypałam je na podłogę i wzięłam kilka do ręki. Mogłam się zabić przy ostatniej okazji, gdy byliśmy na tych "wakacjach", ale wtedy umarłabym dlatego, że Jorge nie było i być może już nie ma. Wtedy, gdy Pablo wszystko popsuł.... Ale zjawił się on i mi pomógł. Po chwili się ogarnęłam i spojrzałam na dłoń, w której trzymałam te pigułki.
   -Co ja w ogóle robię?... O czym ja myślę?... -wyrzuciłam zawartość buteleczki z ręki i szybko podbiegłam do drzwi. Zdenerwowana zaczęłam otwierać drzwi (wcześniej je zamknęłam), ale było to dość tudno, gdyż moje dłonie cały czas drżały... Jednak po kilku próbach udało mi się i wtuliłam się w Ruggero, który nadal stał pod drzwiami. 
   -Ej, mała, nie płacz... -mówił cicho szeptając do ucha.
   -Ja już tak dłużej nie mogę... Brakuję mi Samu, Jorge mnie zdradza, a wszystko miało być tak pięknie... -łkałam.
   -Nie martw się, wszystko się wyjaśni, a za Samuel'a się nie obwiniaj, rozumiesz? To nie jest Twoja wina... -tulił mnie. -Martina?... -zapytał głucho i... zesztywniał. Nie zamknęłam drzwi od łazienki... Ups... -Czy Ty się chciałaś zabić?!... -niby krzyknął, ale był spokojny... chyba.
   -Nie gadajmy o tym... Już tego nie zrobię, obiecuję. -pocałowałam go w policzek i wytarłam łzy z policzków. -Obejrzymy sobie jakiś film? Proszę... Chcę chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim...
   -Jasne, księżniczko. -drugie słowo szepnął mi do ucha. Pomimo wszystkiego, uśmiechnęłam się. 
   Usiadłam na kanapie, a chłopak poszedł do kuchni, przygotować przekąski. Chciałam mu pomóc, ale on twierdził, że sobie poradzi. Czekałam na niego, gdy nagle mój telefon zaczął grać "En gira". (od aut. kawałek nr. 47 na playliście obok, po prawej) Spojrzałam na ekran i przeczytałam "Lodovica". Niechętnie odrzuciłam połączenie. Ale tylko dlatego, że pewnie chciała się zapytać, jak tam, czy już się z tym oswoiłam, czy był u mnie Jorge, a ja chciałam o tym choć na chwilę zapomnieć. Odetchnęłam i do środka wszedł Ruggero z tacką, na której znajdowały się dwa kubki, bodajże z gorącą czekoladą, miska z popcornem i druga miska z chipsy'ami. 
   -Chcesz mnie utuczyć? -zaśmiałam się.
   -O, jednak potrafisz się śmiać. -uśmiechnął się. Usiadł obok mnie i położył tackę na stolik. 
   -Poczekaj chwilkę. -dodał i gdzieś poszedł. Wrócił dopiero po jakiś kilku minutach, gdzie w tym czasie zdążyła dwa razy zadzwonić Lodovica, ale za każdym razem wciskałam czerwoną słuchawkę. 
   -Coś się stało? Jesteś jakaś smutna... -usłyszałam głos chłopaka. Przyszedł, jak się okazało, z kocem. 
   -Nie, tylko... Lodo do mnie wydzwania. Mogłabym mieć do Ciebie jedną prośbę? -spytałam z nadzieją. Kiwnął głową. -Zadzwonisz do niej i jej to wytłumaczysz? Chcę o tym chociaż dzisiaj nie myśleć, ale Lodo będzie się martwić.
   -Jasne. Poczekaj chwilkę. -uśmiechnął się uspokajająco i z powrotem poszedł do kuchni. Czekałam na niego kolejne minuty i w końcu przyszedł. Włączyliśmy telewizor i Rugge zaczął szukać jakiegoś filmu, a ja w tym czasie przykryłam się kocem. Kiedy już zdecydowaliśmy się na horror pt. "Naznaczony 2" (od aut. osobiście polecam ;D Ale najpierw obejrzyjcie 1 część, będzie jeszcze 3 ale dopiero 13 kwietnia 2015 r, niestety), Rugge oparł się o kanapę plecami i zabrał ode mnie kawałek kocu. 



  
   

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 07 sezon 2

Martina


   Czekałam w pokoju, aż drzwi nareszcie się otworzyły. Podniosłam głowę i tego pożałowałam. To był Jorge. Jednak przyszedł. Podniosłam się do pozycji siedzącej i unikałam jego wzroku.
   -Hej... Martina ja Cię ogromnie przepraszam za to, że nic nie powiedziałem, ale... nie umiałem. Tak samo było z Diego i nie chciałem, byś pomyślała.... -przerwałam mu.
   -Że to się zakończy. Być może. -klęknął przede mną i chwycił moje dłonie.
   -Kochanie błagam... Opowiem Ci wszystko od początku do końca, szczerą prawdę, ale... musisz mnie wysłuchać. -Skinęłam po dłuższym się zastanowieniu głową.
   -No więc tak... Wtedy, gdy mówiłem Vicky, że jest extra, miła, ładna i tak dalej, to nie dałaś mi dokończyć. Miałem jej powiedzieć, że i tak z tego nic nie będzie, jestem w końcu z Tobą, tak?... Później, jak poszłaś, to jej to wytłumaczyłem, znaczy, po części... Wiedziała, że jesteś ze mną i, że jesteś w ciąży... Potem poszedłem do swojego pokoju, a ona przyszła i wtedy wytłumaczyłem do końca, że i tak nie będziemy razem. Chciała zrobić tylko jedną rzecz, więc jej pozwoliłem, ale nie miałem pojęcia, że chodzi jej o pocałunek... Przepraszam, chociaż wiem, że to i tak nie pomoże... -skończył swój monolog ze łzami w oczach. Nie wiedziałam co zrobić. Miałam wielką ochotę, by dać mu w twarz. Podniosłam dłoń i już miałam mu strzelić w liścia, ale zatrzymałam się przed twarzą. Opuściłam rękę, wybuchnęłam płaczem i wybiegłam z pokoju. Jednak od razu, po wyjściu z pomieszczenia zatrzymał mnie Ruggero. Zaczął mnie zawalać pytaniami, ale ja go nie słuchałam. Udałam się do łazienki, zamknęłam się i zsunęłam się po drzwiach, nadal mocno płacząc. 
Ruggero


   Martina zamknęła się w łazience... Pukałem, prosiłem, by otworzyła, ale ona mnie tylko wyganiała... Weszłem do jej pokoju i od razu naskoczyłem na mojego przyjaciela.
   -Coś Ty jej zrobił?!...
   -Zniszczyłem ją... -powiedział, stając do mnie tyłem. Odwrócił się, ukazując swoją zapłakaną twarz.
   -Zniszczyłem osobę, z którą chciałem iść przez życie.... To wszystko schrzaniłem... Jestem zwykłym dupkiem... A Martina mi tego nie wybaczy... -powiedział, patrząc w jeden punkt na podłodze... I wyszedł z pokoju swojej byłej dziewczyny... 

Jorge


   Zły na siebie poszedłem na tor. Przebrałem się w strój i odebrałem swój motor od Mory.
   -Coś się stało, królewiczu? -nazywa mnie "królewiczem", bo jak ona twierdzi, "jestem królem na tym torze". Nie odpowiedziałem nic, tylko zabrałem maszynę i zacząłem jeździć. Chciałem się po prostu wyżyć. Jechałem po raz pierwszy tak szybko, co mi się podobało. Skręciłem w prawo i przewróciłem się. Cross mnie przygniótł, a ja powoli odpływałem...

Mora


   Gdy Jorge przyszedł na tor, zdziwiłam się. Dawno go nie było. I nigdy nie był w takim nastroju. Troszeczkę się zaniepokoiłam, jak widziałam, że tak szybko jeździ. Uważnie go obserwowałam. Aż w końcu stało się. Krzyknęłam jego imię i w szybkim tempie znalazłam się obok niego. Ratownik też nie był w tyle i próbował z nim "gadać", ale on stracił przytomność... 

czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 06 sezon 2



   Postanowiłam, że chwilę tutaj posiedzę i wrócę do domu, do moich czterech ścian... Za tydzień jest pogrzeb Samuel'a... Muszę przygotować jakąś przemowę, chociaż tak chciałabym go pożegnać... Wyszłam z baru szybko, gdy tylko go nie było w zasięgu wzroku. Ale... zauważyłam Lodovica'e. Podeszła do mnie.
   -Hej!..
   -Cześć... -powiedziałam smutno.
   -Byłaś u Jorge? -zapytała.
   -Tak... -spuściła głowę.
   -Wiem Tini, powinnam Ci powiedzieć od razu, ale on mnie prosił, bym tego nie robiła... Przepraszam... -zdziwiłam się i w ogóle nie zrozumiałam. Spojrzałam się na nią pytająco.
   -Ty wiesz o tym, że kiedy Ty pobiegłaś do swojego pokoju, to Jorge i Vicky się pocałowali, no nie? -zapytała, a ja nie mogłam w to uwierzyć... Nie dawno jeszcze mi zapewniał, że kocha TYLKO mnie, ale...  Widocznie mogłam z nim od razu zerwać, a nie stchórzyłam po jego słowach... Do oczu napłynęły mi łzy i wtuliłam się w Lodo, wybuchając płaczem...

Jorge



   Nie mogłem jej nigdzie znaleźć... Zacząłem się powoli obawiać, że coś jej się stało... W końcu nie dawno była w szpitalu. Gdy dowiedziałem się, że nie ma już dziecka...to...bolało. Miałem nadzieję, że stworzymy tą upragnioną rodzinę... Nadzieja matką głupich... Kiedy wiedziałem, że i tak jej nie znajdę, wróciłem do domu. Wyciągnąłem telefon i wybrałem jej numer. Przyłożyłem komórkę do ucha i czekałem... Jeden sygnał... Drugi sygnał... Trzeci sygnał... Czwarty sygnał... i odebrała!
   -Martina?! Błagam Cię, powiedz gdzie jesteś... -głoś mi drżał.
   -Nic Ci nie powie. -to była ... Lodo?
   -Lodovica?... Co jest z Martiną?
   -Jorge wygadałam się. -powiedziała prosto z mostu. Zamarłem.
   -O czym?... -nie chciałem wierzyć, że Tini wie, o mojej zdradzie...
   -O Twoim pocałunku z ... no z Vicky. Masz do niej nie dzwonić, i w ogóle zostaw ją w spokoju. Na prawdę Jorge... Ona jest załamana... -mówiła spokojnie, ale smutno. Spuściłem głowę.
   -Okey... Ale przekaż jej, że bardzo ją kocham i wytłumaczę jej to... Tylko niech przyjdzie do mnie, albo ja do niej... Obiecuję jej powiedzieć całą prawdę... Proszę... -tak strasznie bałem się, że mi odpowie "nie". Byłem zdruzgotany.
   -...Martina powiedziała, że nie przyjdzie dzisiaj, ale chce usłyszeć Twoją wersję. Tylko dlatego, że obiecywałeś jej w domu coś... Nie wiem o co chodzi, ale Ty podobno będziesz wiedział. Na razie. -szybko krzyknąłem.
   -Nie, nie Lodo nie rozłączaj się! Dasz mi... Martine do telefonu?... Proszę... -czułem, że jak mi ją da do telefonu, to ze mną zerwie, ale chciałem zaryzykować, pogadać z nią... Zapewnić, że Ją kocham...
   -Co chciałeś?... -słyszałem, jak pociąga nosem. Extra, płacze. Przeze mnie...
   -Martina?... Błagam Cię, porozmawiajmy... Ja nie chciałem... Przepraszam Cię ogromnie... Ale proszę, ja Ci to wytłumaczę... Kochanie, wybacz mi, że Ci tego nie powiedziałem... Mógłbym do Ciebie przyjść?...
   -Dddobrze... -i się rozłączyła. Patrzałem się w jeden punkt przed sobą, powstrzymując się od płaczu. Czuję się, jakbym miał ostatnio szansę, by ją odzyskać... I tak bardzo się boję, że ją stracę... Ale nie mogę się poddać. Będę o nią walczyć. Nie dam jej tak po prostu odejść...

Ruggero


   Siedziałem sobie na kanapie i oglądałem film, gdy do środka weszła Martina i Lodovica. Zmartwiłem się, gdy zobaczyłem ją całą zapłakaną. 
   -Co się stało? -spytałem wstając.
   -Nie ważne... -powiedziała brunetka i pobiegła do swojego pokoju.
   -Jorge całował się z Vicky, a ja jej o tym przez przypadek powiedziałam...
   -Co?... Jak to?... Dlaczego ja nic o tym nie wiedziałem?! Już dawno bym z nim coś zrobił, a nie siedział w domu przed telewizorem! Lodo... czemu nic nie powiedziałaś?....
   -Nie chciałam, by się dowiedziała Martina.
   -Okey, zostajesz, czy już idziesz?
   -A Martina?
   -Ja się nią zajmę. -dziewczyna przytaknęła i opuściła dom. Ja za to, udałem się do Martiny. Delikatnie zapukałem do jej pokoju. Kiedy nic nie odpowiedziała, sam wszedłem do środka. To, co zobaczyłem... przeraziłem się.
   -Martina, Ty palisz?! Skąd Ty to masz?! -pytałem. Podeszłem do niej i zabrałem to świństwo. Otworzyłem okna, by German się nie dowiedział, i by usunąć ten śmierdzący dym z pomieszczenia.
   -Masz tego więcej? 
   -Tak. Ale nie licz, że Ci powiem.
   -Oddaj mi te fajki! 
   -Nie! -krzyknęła jeszcze głośniej i schowała się pod kołdrę, wybuchając płaczem. Usiadłem obok na łóżku i położyłem dłoń, gdzie miała ramię. Delikatnie je głaskałem. Wtedy ona szybko się odwróciła i wtuliła w moje ciało.
   -Kochanie, nie płacz... Wszystko będzie dobrze... Zobaczysz... 
    -Ale jak?... Wszystko się wali... To najgorszy tydzień w moim całym życiu... -płakała. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
   -Poczekaj, pójdę sprawdzić, kto to. -wstałem i otworzyłem drzwi. To był Jorge. Dlatego również wyszedłem na korytarz, nie wpuszczając go do pokoju Martiny.
      -Co Ci odbiło?!
   -Stary, pogadamy później, teraz muszę pogadać z Martiną. Proszę... Wpuść mnie. -w jego oczach zobaczyłem coś, czego jeszcze nigdy nie widziałem. Łzy. Kiwnąłem głową i ten wszedł do środka. Ja tylko stałem przed drzwiami, czekając, aż któreś z nich wyjdzie, lub gdy usłyszę coś niepokojącego.





....

Kto z was ogląda "Violetta 3" po hiszpańsku? Mnie ciekawość zżera xD 
Ale i tak po polsku będę oglądać, lub czekać na pierwsze odcinki z napisami <3
Już jutro dostępny kolejny --> 9!!!
Ja osobiście oglądam na YouTubie
A Wy??
I jak wam się podoba rozdział?
Według mnie był okropny... Więc przepraszam Was, że musicie czytać to "coś" wyżej ;c
No to co tutaj jeszcze.... Być może napisze jakiegoś One Shot'a
Ale nie mówię tego na 100 %
Dobra, już was nie zanudzam xD
Do następnego rozdziału <33
Andżelika .
PS A, bo zapomniałam. W ogóle wchodzicie w linki z utworami do rozdziałów? Bo dodaje je, by mieć "nastrój", i również dlatego, że nwm jak dodać to, by mieć piosenki na blogu (jeśli wiecie o co mi chodzi xD) To tak.... Zaglądacie w te linki, czy nie??