Bardzo Wam Dziękuję za te wspaniałe komentarze ;* Kocham W;as i wiele to dla mnie znaczy *.* Jeżeli na czyimś bloga zaobserwowanym przeze mnie nie komentuje to znaczy, że nie mam czasu. Nauka, dodatkowe zajęcia itd... Zrozumcie /

środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 31 sezon 1

Martina
Spałam u Jorge w pokoju, ale obudziły mnie krzyki z dołu. Zaciekawiłam się, dlaczego tak się drą, więc zeszłam. Usłyszałam swoje imię, więc stanęłam za ścianą i przysłuchiwałam się im.
Jorge
Spojrzałem na kartkę i zobaczyłem tekst piosenki o pierwszym pocałunku. Przeczytałem ją i na samym końcu było napisane: "Dla Martiny". Zgniotłem je i wyrzuciłem byle gdzie. Byłem wściekły.
-O co w tym chodzi?! -krzyknąłem. Próbowałem zapanować nad sobą.
-Możesz przestać krzyczeć? -zapytał spokojnie zdołowany.
-A Ty całować Martine?! -zdenerwowałem się.
-Jorge... Ja nie chciałem, ale się w niej zakochałem i... -przerwałem mu.
-Zakochałeś się?!?! I co?! Może mi jeszcze powiedz, że ona mnie z Tobą ciągle zdradza, co?!?!?! -przestałem nad sobą panować. Milczał. Czyli to prawda. Wyszłem z kuchni i zobaczyłem zapłakaną Ti... Martine, chyba podsłuchiwała.
-Co teraz mi powiesz?! Kolejne kłamstwa?! Od kiedy mnie zdradzasz, co?!
-Ja bym Cię nigdy nie zdradziła, Ty o tym wiesz, to był tylko nic nie znaczący pocałunek...
-To koniec. -powiedziałem.
-Jesteś idiotką.. -oberwałem od niej w twarz.
-Nigdy bym tego nie zrobiła! -krzyknęła i wybiegła z domu. Szkoda, że przestało padać.... -pomyślałem.
Jak ona mogła mnie okłamywać? Spojrzałem gniewnie na Pablo i poszłem do mojego pokoju.
Mercedes
Strasznie nudzi mi się w domu... Poszłabym do Ruggero, ale on miał coś do załatwienia. A może pójdę do Tini? Dawno się z nią nie widziałam... Ubrałam na siebie płaszczyk, bo raz po raz kropiło delikatnie i wyszłam. Pod jej drzwiami byłam po jakiś 10 minutach. Lekko zapukałam i otworzyła mi zaryczana Martina.
-Kochanie co się stało? -zapytałam zmartwiona rzucając jej się na szyję.
-Jorge ze mną zerwał... -wyszeptała. O Boże... Poszliśmy do jej pokoju i usiedliśmy na łóżku. No prawie. Ja siedziałam obok niej, bo ona położyła się na brzuchu i zakryła twarz w poduszkę.
-Będzie dobrze. Zobaczysz. -próbowałam ją jakoś pocieszyć, ale to na marne. Po jakiś 20 minutach wstała, i usiadła na łóżku trzymając w ręce chusteczkę.
-Dlaczego on mi nie uwierzył? -zapytała się, tak jakby sama siebie.
-Z czasem zrozumie. Zobaczysz. -nie chciałam ją pytać, dlaczego z nią zerwał, bo wiedziałam, że to dla niej ciężkie. Przytuliłam ją i dałam się jej wypłakać.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorki, że znowu taki krótki, ale... no. Jutro coś dodam, bo mamy wolne (Święto pracy ;3) i mam pomysł na następną część. I co by tu dodać?
Aha, chcecie konkurs na One Shot'a????
Piszcie w kom'ach ^^

Rozdział 30 sezon 1

Dziękuję Katarinie i Klaudi ;***
Martina
Oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnęłam się do niego.
-Wybaczysz mi? Obiecuję, że się zmienię.
-Gdybym Ci nie wybaczyła, umarłabym z tęsknoty... -przytuliliśmy się i weszliśmy do auta, nadal padało... Pojechaliśmy do jego domu. Od razu poleciałam do łazienki i ściągnęłam z siebie mokre ubranie. Owinęłam się w ręcznik i po znalezieniu suszarki, wysuszyłam włosy. Ktoś zapukał do drzwi.
-Tini, to ja. Przyniosłem Ci ciuchy. -otworzyłam drzwi i zabrałam od niego rzeczy. Przebrałam się i zeszłam na dół. Znalazłam go w kuchni, robił coś do jedzenia.
-Co pichcisz?
-Kolację dla mojej księżniczki. -włożył chleb do tostera. Pocałowałam go w policzek.
-Idę do salonu, obejrzymy jakiś horror?
-Jasne. Zaraz do Ciebie przyjdę. -usiadłam na kanapie, wcześniej biorąc koszyk z płytami do rąk i zaczęłam wybierać.
-Hm... Może być "Sinister"?
-Tak. -wszedł do pokoju z talerzem w jednej ręce, a w drugiej z miską popcornu. Położył rzeczy na stół, zabrał ode mnie płytę i włączył. Po chwili usadowił się obok mnie i objął ramieniem. Wtuliłam się w niego i nie wiem jak, ale już po 20 minutach zasnęłam.
Jorge
Kiedy zorientowałem się, że Martina zasnęła powoli wziąłem ją na ręce tak, by jej nie obudzić i zaniosłem do mojego pokoju. Położyłem ją na łóżku i zszedłem na dół. Odniosłem jedzenie do kuchni, gdzie znalazłem Pablo.
-Hej.
-Część. -powiedział nie odrywając wzroku od jakiejś kartki.
-Co tam masz? -zapytałem.
-Y... Ja?... Nic. -zabrałem mu ją i zobaczyłem....
----------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki i że dopiero dzisiaj, ale później jeszcze coś dodam <3

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 29 sezon 1

Martina
Pobiegłam do domu. Jednak w drodze prześlizgnęłam się i wpadłam do kałuży. Byłam zła, ale wstałam i ruszyłam dalej. Po chwili zorientowałam się, że zgubiłam telefon.
-Kurczę! -krzyknęłam.
-Pomóc Ci? -usłyszałam za mną. Odwróciłam się i ujrzałam mojego chłopaka.
-Podwieźć Cię? -spytał.
-Jestem cała mokra. Zwariowałeś?
-Chyba Ty zwariowałaś. Nie dam Ci wrócić do domu w tej burzy.
-Ale... przerwał mi.
-Wsiadaj i nie marudź. -wiedziałam w tym momencie, że się nie podda.
-Okey. -usiadłam z przodu, obok Niego.
-Czemu Cię nie było w parku?
-A wiesz, tak jakoś zaczęło padać i... -kłamałam, ale mi przerwał
-Ale czekałem na Ciebie zanim w ogóle zaczęło jeszcze kropić. -zaczęłam się stresować.
-Nie wiem dlaczego nie widziałeś mnie, a ja Ciebie po prostu nie zau... -znowu mi przerwał.
-Ty mnie nie zauważyłaś?! A no tak, przepraszam. Przecież na pewno byłaś zajęta! -zakpił.
-O co Ty mnie oskarżasz? Znowu mi będziesz mówić, że Cię zdradzam?! -podniosłam i ja głos.
-Nie.... -spuścił głowę.
-Sorki skarbie, poniosło mnie. Jesteś zła?
-Nie jestem zła. Jest mi smutno, bo od czasu akcji z Chuck'iem jest bardziej nerwowy i agresywny. Powoli zaczynam się Ciebie bać...
-Nie wiem co mam z tym zrobić?! Po prostu...
-Nie drzyj się na mnie, dobrze?!
-Nie dre!
-Stań. -powiedziałam już nieco spokojniej.
-Co?
-Stań. -podniosłam głos.
-Ale po co?
-Chcesz, żebym wysiadła jadącego samochodu? -zapytałam, a on wreszcie się zatrzymał. Otworzyłam drzwi i wyszłam, jednak za mną Jorge. Podbiegł do mnie, złapał za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę.
-Czego?!
-Ej, no weź, mała nie obrażaj się...
-Spadaj.
-No proszę... I tak wiesz, że nie dam Ci pójść do domu, w czasie burzy.
-Dzięki, ale nie musisz udawać przejętego.... -powiedziałam, na co on złapał mnie za ramiona i pocałował....







---------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorki, że taki krótki xD
Next niebawem
Blancowaa <3

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 28 sezon 1

Martina
Wyszłam. Było już dosyć późno, ale się tym nie martwiłam. Poszłam do mojego domu i od razu udałam się do sypialni. Zasnęłam w trybie natychmiastowym. Rano obudziłam się około godziny 10:30. Podeszłam do szafy i przebrałam się. Później poszłam do łazienki, gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności. Wróciłam do pokoju, by zabrać telefon, a potem przejść się na spacer. Wyszłam bez śniadania, jakoś nie miałam apetytu. Powoli przechadzałam się po ulicach Buenos Aires, gdy nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i okazało się, że dzwonił Jorge.
-Cześć.
-Cześć kotek. Gdzie jesteś? Chciałem po Ciebie przyjść do domu, ale Cię nie ma.
-A dlaczego mnie szukasz?
-Chciałem Cię przeprosić. To jak? Zdradzisz mi gdzie się podziewasz? -spytał błagalnym głosem.
-Jasne. Jestem... -rozejrzałam się dookoła. -Jestem obok tej czerwonej budki z lodami.
-Zaraz będę. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. -rozłączył się. Usiadłam na ławce czekając na mojego chłopaka. W pewnym momencie zauważyłam Pablo. Pech chciał i on też mnie zobaczył. Idzie do mnie.
-Czego chcesz?
-Oj no weź, mała... Nie bądź taka niedostępna.
-Czy Ty się słyszysz? Podrywasz dziewczynę swojego brata. Jesteś jakiś nienormalny, czy co?
-To kwestia czasu, czyją dziewczyną będziesz.
-Nawet mnie nie wkurzaj. Idź stąd lepiej. -przybliżył się tylko.
-A co jeśli zrobię coś innego?
-No to będziesz miał nowe siniaki.
-Zaryzykuję. -wpoił się w moje usta. Nie mogłam się wyrwać, bo on przytrzymywał mnie swoimi silnymi ramionami. Zaczęło padać.
-Choć. Jestem tutaj samochodem. -niechętnie z nim poszłam. Wiem, że wystawiam Jorge, ale zaraz będę cała mokra i się przeziębię. Wsiadłam do jego auta.
-Martina, dlaczego ciągle masz mnie gdzieś?
-Bo Cię nie kocham? -zakpiłam.
-Zawieź mnie do waszego domu. Miałam się spotkać z Jorge'm w parku, ale...
-Dobrze. Za jedną rzecz. Całusa. Albo Jorge się dowie o poprzednich buziakach.
-Nigdy w życiu. -gdzieś blisko nas strzelił piorun. Kurde, strasznie boję się burzy -pomyślałam. A do tego, on chce mu o wszystkim powiedzieć...
-Sama nie wierzę, że to mówię, ale okey. pogłaskał mnie po policzku i pochylił się nade mną. Już prawie mieliśmy się pocałować, ale ja go odepchnęłam.
-Nie dam rady. Najwyżej będę chora i przerażona. -wysiadłam z samochodu. On też wysiadł i od razu podbiegł do mnie. Złapał mnie za ramiona odwracając w swoją stronę i szybkim, zwinnym ruchem mnie pocałował. Już nawet nie miałam siły, by go odtrącić. Kiedy się odsunął rzekłam.
-Teraz zostaw mnie w spokoju. -pobiegłam do domu.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Na szybko! Next nie długo 
Blancowaa <3


Rozdział 27 sezon 1

Mercedes
Przytuliłam ją z całych sił.
-Martina jak się czujesz?
-Źle.... Ja.... Zdradziłam... Jorge.... -mówiła przez płacz.
-Co? -nie mogłam w to uwierzyć. Jak to ona zdradziła jego? Przecież... z kim?
-Z kim Ty go zdradziłaś? -zapytałam spokojnie, bo wiem, że to dla niej wrażliwy temat.
-Z Pablo. -otworzyłam buzię ze zdziwienia. Ona zdradziła swojego chłopaka z jego bratem?
-Nie rozumiem. Przecież Ty byś mu nigdy nie wyrządziła takiego świństwa.
-Tak, wiem. To on mnie pocałował. Za pierwszym razem byłam po prostu zaskoczona, więc nic na początku nie zrobiłam. Za drugim uderzyłam go w nogę.
-I dobrze zrobiłaś. Teraz ja mu pokarzę. -wściekłam się. Już wstałam i chciałam wyjść, ale dziewczyna złapała mnie za dłoń.
-Nie idź. Nikt nie może się dowiedzieć o tym pocałunku, rozumiesz? -spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-No dobrze... Ale Jorge i tak prędzej, czy później się dowie prawdy.
-O czym się dowiem? -zapytał głos za moimi plecami. No to wpadłam.
-O... o tym, że się ze mną kłóciła i powiedziałam jej kilka nie miłych rzeczy o Tobie. Przepraszam. Poniosły mną emocje. -kłamałam. Tini siedziała cicho.
-Po co przyszłeś kochanie? -odezwała się.
-Przynieść Ci coś do picia? Może jesteś głodna? -spytał z troską.
-Jak byś mógł i to, i to. Najlepiej coś z truskawkami.
-Okey. Zaraz wracam. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.... -wyszedł.
-Co Ci odbiło?! -krzyknęła.
Jorge
Coś mi nie grało z tą wymówką Mechi, ale dałem sobie spokój. Poszedłem do sklepiku w szpitalu i kupiłem jej wodę mineralną. Później zastanawiałem się, co jej wziąć do jedzenia, ale ostatecznie wybrałem drożdżówkę z nadzieniem truskawkowym. Wróciłem się do sali. Delikatnie zapukałem i gdy usłyszałem ciche "prosze" weszłem. W sali nadal była Mercedes i o czymś rozmawiały, ale jak mnie zobaczyły umilkły.
-Kotek przyniosłem Ci jedzenie. -położyłem je na stoliku obok łóżka i usiadłem obok mojej dziewczyny.
-Mechi zostawisz nas samych? -zapytała moja dziewczyna.
-Jasne. Pamiętaj o tym, co Ci mówiłam. -znikła za drzwiami. Spojrzałem na nią pytająco.
-Co? -zapytała udając głupią.
-O czym masz pamiętać? -rzuciłem prosto z mostu.
-Oj, babskie sprawy... Zanudziłbyś się. -chwyciłem jej dłoń.
-Nigdy w Twoim towarzystwie. -pochyliłem się i pocałowałem czule. Znowu mnie odepchnęła.
-Teraz to już wiem, że coś nie tak. -zmartwiłem się. Spuściła głowę i zaczęła się bawić moimi palcami.
-Słońce... -złapałem ją za podbródek i podniosłem tak, by spojrzała w moje oczy.
-Mi możesz ufać.
-Wiem to, ale proszę. Jeśli będę umiała Ci to powiedzieć to to zrobię. Jak na razie nie umiem.
-Dobrze. Nie naciskam. -przytuliliśmy się. Wpadł mi do głowy pomysł. Zacząłem ją łaskotać. Śmiała się w niebo głosy. Krzyczała, że już nie może oddychać ze śmiechu, więc przestałem.
-I jak? -uśmiechnąłem się.
-Wyśmienicie. -ukazała swe piękne, białe ząbki. Rozmawialiśmy do 5 nad ranem. Potem już byłem na tyle zmęczony, że pojechałem z innymi do domku (aut. do tego, gdzie się ukrywała paczka przyjaciół).
*1 tydzień później*
Martina
Doszłam do siebie i lekarz wczoraj wypisał mnie ze szpitala. Odebrał mnie Jorge, bo tata nie miał się o niczym dowiedzieć. A w sprawie Jorge... Nie powiedziałam mu o pocałunku z Pablo. Nie mam tyle odwagi, by to zrobić. Boję się, że ze mną  zerwie i nie będzie chciał mnie znać. W końcu całowałam się z jego bratem. Wszyscy już normalnie wrócili do swoich domów, tylko mój chłopak coś wymyślił, że chłopaki sprzątają w "wynajmowanym" domku, a ja im pomagam. Często się kłócę z Jorge'm, co mi się nie podoba. Wczoraj też się to stało i się do siebie nie odzywamy. Spytacie, dlaczego? No właśnie.... Rozmawiałam z Mercedes w szpitalu, czekaliśmy na wypis i blondynka poruszyła temat zdrady, wtedy przechodził ON i coś tam usłyszał. Zaczął się na mnie wydzierać, że on mnie kocha, a ja mu robię takie coś itp., wtedy ja wymyśliłam, że gadaliśmy o takim jednym serialu, że taka jedna babka zdradziła takiego jednego chłopaka.  Powiedziałam, że mi nie ufa (wiem, że go okłamuję, ale co ja mam zrobić?) i on powiedział, że "co Ty byś myślała, gdybym ja o tym rozmawiał z... Nico?". Od tej pory nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego króciutkiego słowa. Tęsknie za nim... Ale co mam mu powiedzieć? "Przepraszam, ja Cie zdradziłam, ale nie chciałam wtedy o tym mówić?". Nie... Nienawidzę siebie samej. Przez ten głupi pocałunek psuje się całe moje życie!
-Słuchasz mnie? -spytała Lodovica wybudzając mnie z zamyślenia. Jestem u niej w domu, mamy takie "małe ploteczki" i jest każda dziewczyna z naszej paczki.
-Przepraszam Cię, ale myślałam o... -przerwały mi.
-O Jorge i pocałunku z Pablo. -powiedziały chórem. Przytaknęłam im i wybuchnęłam płaczem.
-Spokojnie.... Wiemy, że sobie z tym nie radzisz, dlatego jak chcesz, to my porozmawiamy z nim o TYM. Okey?
-Nie... Nie pójdę na łatwiznę. A poza tym, to moja sprawa i nie chcę was w to wciągać.
-Ale jeś... -przerwałam jej.
-Na pewno nie będzie takiej okazji. Dzięki dziewczyny, ale ja już wrócę do domu. -wyszłam. Zamyśliłam się i przez to...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorki, byłby wczoraj, ale nie było prądu xD

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 26 sezon 1

Jorge
Po chwili się od siebie odsunęliśmy i zacząłem.
-Dlaczego to zrobiłaś?... -mówiłem spokojnie, by nie wypierać na niej presji. Zauważyłam łzy gromadzące się w jej oczach. Po chwili spuściła głowę uwalniając je.
-Dlatego, że Pablo... powiedział mi, że Ty i tak umrzesz, że Chuck jest zbyt silny i takie tam... nie mogłam uwierzyć w Twoją śmierć, ale... miotały nade mną emocje... Przepraszam... -przytuliłem ją z całych sił.
-Ale nic Ci nie jest? Nie boli Cię? -szepnąłem nadal mając ją w swoich ramionach.
-Boli mnie tylko ręka, ale... Na prawdę przepra... -przerwałem jej.
-Nie musisz przepraszać. To nie Twoja wina... Kocham Cię.
-Ja Ciebie też... -złączyłem nasze usta w jednym, namiętnym pocałunku, wyrażającym tęsknotę, ból i cierpienie... Tak za nią tęskniłem... Codziennie, gdy jej nie było przy mnie nie mogłem myśleć o niczym
innym, tylko o tym, czy moja księżniczka jest bezpieczna. Martina odepchnęła mnie od siebie.
-Nie.... -nawet na mnie nie spojrzała.
-Dlaczego? Martina... -podniosłem jej podbródek. Widziałem w niej rozczarowanie, złość, smutek i kolejne łzy....
-Co się stało? -szepnąłem patrząc w jej piękne, czekoladowe oczy.
-Po prostu nie.... nie chcę. -teraz wiem, że coś ukrywa, bo zawsze jak kłamie, to marszczy zabawnie noskiem.
-No dobrze. Chociaż i tak wiem, że coś się musiało stać.
-Nie zaczynaj... Okey, powiedz mi ile tutaj będę i czy mam jakieś poważne rany, uszkodzenia...
-Będziesz tu siedzieć przez tydzień i jak na razie nic Ci nie jest. -ktoś wszedł do sali. Odwróciłem się, i zobaczyłem zmartwioną Mercedes. Kiedy zobaczyła, że Tini się obudziła, bez namysłu podbiegła do niej, by się przytulić.
-To może ja wyjdę. Pogadacie sobie.... -i wyszedłem przez białe drzwi.
Mercedes
Brunetka wygląda tak jak myślałam. Załamana. Od razu podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nic dodać, nic ująć <3
Blancowaa <3


piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 25 sezon 1

Narrator
Wszyscy strasznie bali się o swoją przyjaciółkę. Pablo się prawie wogule nie odzywał, Jorge siedział na krześle z zakrytą twarzą, Lodo z Mechi stały przy oknie patrząc na przechodniów, a cała reszta siedział na krzesłach zamyślona. Ruggero wie, że to on bierze za nią odpowiedzialność. Jeśli nie przeżyje, to on będzie "sprawcą" dla ojca dziewczyny. Kochał ją i chciał, by wyszła z tego cało, tak jak każdy z nich. Tylko, że lekarz nie miał zbyt dobrych wiadomości...
Jorge
Kiedy nareszcie z sali wyszedł lekarz zerwałem się na równe nogi.
-I co z nią? -zapytał obawiając się najgorszego.
-Niestety... Dziewczyna straciła dużo krwi i jest bardzo osłabiona. Poleży u nas z tydzień, dwa. Zależy od jej stanu.
-A czy może ktoś do niej wejść?
-Tak, ale maximum dwie osoby i proszę po cichu. Śpi.
-Dobrze dziękujemy. -powiedziałem i spojrzałem na oddalającego się starszego pana. Pablo złapał mnie za ramię i odciągnął kawałek.
-O co chodzi bracie?
-To wszystko przeze mnie... -przerwałem mu.
-Jak to przez Ciebie?! C Ty jej zrobiłeś? -chwyciłem go za koszulkę.
-Naopowiadałem jej głupstw... Przepraszam na prawdę.
-Twoje przeprosiny nic nie dadzą. Idę do niej... -weszłem do jej sali. Stanąłem jak wryty, gdy zobaczyłem ją taką bladą, podłączoną do pikającej maszyny i śpiącej. Wyglądała, jakby to miała być jej ostatnia chwila. Usiadłem na skrawku łóżka i złapałem ją za rękę. Po moim policzku spłynęła łza. Nie pozwolę jej odejść! Kocham ją całym swoim sercem... Jest moim tlenem, bez którego nie można żyć, jest moim słońcem, którego jest mi bardzo potrzebne, jest moim całym życiem... Przed oczami pojawił mi się obraz z przed naszego pierwszego pocałunku.
                            ~*O*~
Chłopak stał obok drzewa. Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego.
-To po co chciałeś się spotkać?
-Wiesz... Przepraszam. -stanął naprzeciwko mnie.
-Za co? -spytałam. Był jakiś taki... Poddenerwowany?
-Za to. - złapał mnie za ramiona i pocałował..... Zaskoczył mnie. Stałam jak wryta. Ale po chwili przymknęłam oczy i oddałam pocałunek. Czułam, jak się uśmiecha. Położyłam swoje dłonie na jego ramionach i napawałam się tą chwilą. 

                          ~*O*~
 Później to, jak się zgodziła, by zostać moją dziewczyną.
                         ~*O*~
 Zaprosiłem ją na spacer, oczywiście, zgodziła się. Szliśmy alejkami Buenos Aires i zacząłem temat o pocałunku, który miał miejsce wczoraj, w tym samym miejscu, jednak przerwała nam Mercedes telefonem i nie zdążyliśmy o tym porozmawiać. W jej oczach widziałem te małe iskierki.
-Tini... Chciałabyś zostać moją dziewczyną? -zapytałem klękając przed nią i łapiąc delikatnie za jej dłoń.
-Oczywiście! -rzuciła mi się na szyję. Podniosłem ją lekko i obkręciłem wokół własnej osi. Byłem wtedy najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi.
                         ~*O*~
 Głowę miałem spuszczoną, bo patrzyłem na nasze splecione dłonie. Jednak po chwili poczułem, jak ktoś ściska mi rękę. Kiedy podniosłem głowę zobaczyłem, jak powoli się budzi. Najpierw otwiera lewe oko, a później prawe. Gdy mnie dostrzegła przytuliła z całych sił.
-Tak się bałem o Ciebie... -szepnąłem jej na ucho i pocałowałem w czubek głowy.


------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz krótszy, no ale.. no ale jest! Zapraszam też na Peligrasemente bellas- Niebezpieczne piękne
Te amo <3 ;* <3 ;* <3
Blancowaa <3